Ogłoszenie

Nieautoryzowane forum serwisu piekielni.pl
"Dobra. W ogóle nie rozumiem co do mnie gadacie."

#451 2015-09-11 23:17:31

 mongol13

Kuro no Kenshi

Punktów :   16 
Zawód: już inżynier IT

Re: Najgłupsze historie

Przeczytałem historię. Przeczytałem komentarze. Ja pier&olę... pomyśleć, że dorosły facet będzie się mścił na kimś za coś, co się działo -dzieścia lat temu w szkole. Trzymajcie mnie bo nie wyrobię i padnę. Logika tego dzieciaka to zupełnie nowy poziom... wszystkiego.

Ktoś mądry kiedyś powiedział:
Jeśli uderzenie pięścią zabolało jak klaps, mścij się za klapsa.
Jeśli klaps zabolał jak uderzenie pięścią, mścij się za uderzenie pięścią.

Dlaczego odmawiacie mi prawa do zemsty za 8 lat koszmarów?

Urazy specjalnie nie pielęgnowałem, ale skoro nadarzyła się okazja, to czemu nie korzystać?

Poza tym, w imię czego, mam odpuścić komuś kto mi dokuczał?

Dlaczego odmawiacie mi prawa do zemsty za 8 lat koszmarów?
Już więcej dramaturgii się nie dało w to wcisnąć? Może jakiś apel? Wywołanie wyrzutów sumienia? Cokolwiek? O wiem- jakaś smutna muzyczka niech w tle przygrywa kiedy autor będzie opowiadał swoją "trudną młodość".

Urazy specjalnie nie pielęgnowałem, ale skoro nadarzyła się okazja, to czemu nie korzystać?
Niee, skąd. Wcale. Ani trochę. Właśnie widać. Ale skoro się nadarzyła... jakie to ku&wa polaczkowate. Wielki pan byznesmen, ale słoma z butów wystaje, a cebulą śmeirdzi na kilometr. Skoro jest okazja, to trza korzystać! Doje&ać drugiemu! Niech nie ma dobrze! W końcu mam szansę mu pokazać jakim skończonym ch&jem jestem!

Poza tym, w imię czego, mam odpuścić komuś kto mi dokuczał?
No cóż, katolikiem nie jest, bo nie tylko nie nadstawia pyska, ale mścić się chce. W imię czego pyta... logiki? Zdrowego rozsądku? ...normalności? Tego głupiego powiedzenia "bądź tym mądrzejszym i odpuść"? Bo jak dla mnie to lekka choroba psychiczna i tyle.

Archeo- to się na trolla już nie kwalifikuje. Ten dzieciak to skończona menda i tyle. Jeszcze gdyby napisał tylko samą historię to bym przyklepał- nowy troll, chce zabłysnąć jak gó&no w przerębli, więc wrzucił co wrzucił. Ale komentarze pokazują, że on nie tylko uważa tego za coś normalnego, ale i dobrego. Krótko mówiąc jest z tego dumny...


http://tinyurl.com/mnggggp
Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe * ** ***
   * chyba, że ci się to opłaca
   ** chyba, że ci to ujdzie na sucho
   *** chyba, że się należało sku&wielowi


Jestem oazą spokoju. Pier*olonym, ku*wa, zaje*iście wyluzowanym kwiatem lotosu na przejrzystej tafli tego je*anego jeziora... Prawdę mówiąc jestem tak wyluzowany, jak wagon pełen pier*olonych, tybetańskich medytujących mnichów...

Offline

 

#452 2015-09-12 02:16:13

 Archeoziele

Pupilek Lucyfera

Punktów :   14 

Re: Najgłupsze historie

Spójrz na jego komentarze do innych historii. To po prostu troll. Dam sobie paznokcie obciąć, że ani nie jest zamożny, ani nawet dorosły. Zależy mu po prostu na zrobieniu jak największego flejma zanim dostanie banana. Co pewnie nastąpi dość szybko, bo gościu jest za głupi aby obrażać w wyrafinowany sposób.


Łowy zaczęte! Bij, kto w Boga wierzy!
I grzmij: "Bóg, Anglia, król i święty Jerzy!"

Offline

 

#453 2015-09-12 02:35:55

Kangaroo

Grzesznik

Punktów :   

Re: Najgłupsze historie

mongol13 napisał:

Krótko mówiąc jest z tego dumny...

Też bym był dumny, to źle o mnie świadczy?


Słońce to taki duży zółciutki słonik. Jak robi "pffffrfffffth" trąbą to pada deszczyk, a jak macha uszkami to wieje wiatr

Online

 

#454 2015-09-14 14:37:24

 mongol13

Kuro no Kenshi

Punktów :   16 
Zawód: już inżynier IT

Re: Najgłupsze historie

Historia użytkownika AnonimowyPiekielny http://piekielni.pl/68499

Przypomniała mi się historia z czasów mojej "gimby", kiedy byłem zafascynowany kostką rubika. Układałem i uczyłem się coraz trudniejszych algorytmów, kupowałem wszelakie wariacje zwykłej kostki itd.

Sytuacja miała miejsce latem, na kolonii nad morzem. Wybieraliśmy się na miasteczko, pani nas zostawiała, my mieliśmy czas dla siebie i chodzimy gdzie chcemy, żeby się potem spotkać w jednym miejscu i wrócić do ośrodka. Oczywiście z plecakiem, coby zakupić jakieś ewentualne pamiątki czy rzeczy, które zawsze chciałem mieć, ale o tym nie wiedziałem, normalka.

Tak przechadzając się z kolegą miasteczkiem miałem swoją zwykłą kostkę 3x3 w ręku bez konkretnego powodu, przyznam, że trochę dla szpanu pragnę nadmienić, że jeśli ktoś się tym interesuje, to wie, że nie układa się na kostce za 10zł z kiosku, która ledwo się rusza. Moja kosztowała ok. 65zł + każdą kostkę smaruje się od wewnątrz od czasu do czasu lubrykantem, żeby płynniej chodziła, nie popowała (nie rozwalała się sama z siebie przez szybkie ruchy) i taki smar kosztuje 20zł za 25ml.

Przechodziliśmy obok małego spożywczaka, obok wejścia stał jakiś chłopiec, który bawił się taką kostką z kiosku, a ja podszedłem do niego i powiedziałem, że pokażę mu jak ułożyć. Dałem mu swoją do ręki, wziąłem jego i zacząłem układać. Szło BARDZO OPORNIE. Młody zafascynowany, że ktoś to umie ułożyć, mi też to jakąś satysfakcję sprawia. W połowie układania wychodzi ze sklepu jego matka, łapie go za rękę nie zwracając na mnie uwagi i odchodzi ciągnąc go, ja tak stoję i myślę, że trzeba za nią ruszyć, ale młody próbuje coś powiedzieć, pokazuje mamie kostkę... I wtedy się, łagodnie mówiąc, wkurzyłem/zestresowałem tym co ona zrobiła, otóż wyrwała kostkę młodemu i wyrzuciła ją prosto na jezdnię. Nie trudno jest przewidzieć, że kostka się rozleciała na części pierwsze i jakieś auto po prostu sobie przejechało akurat po krzyżaku, na którym wszystkie części się opierają... Do wyrzucenia, trzeba kupić nowe. Kiedy auto przejechało, kolega pomógł mi pozbierać części i szybko pobiegliśmy za piekielną panią. Powiedzieliśmy jak sytuacja wygląda, dyskutowaliśmy przez chwilę, ale ona "ma to głęboko w poważaniu, że co to jest, głupia kostka!" Oczywiście używając różnorakich wulgaryzmów, nazywając nas gównażerią i obrażając za zawracanie jej majestatycznych 4 liter. Tłumaczenia nie pomogły, nawet młodego. Odeszła.

Z tym kolegą byliśmy bardzo piekielną gównażerią, więc obudził się w nas demon. Powiedział, że kupi dwa małe jakże popularne lody świderki śmietankowo-czekoladowe za 3zł - wielkie dzięki Marcin! - Postanowiliśmy publicznie upokorzyć piekielną panią. Potruchtaliśmy za nią. Pamiętacie jak zimą jako szczyle zachodziło się od tyłu i nacierało się od tyłu śniegiem po twarzy? Zrobiliśmy to samo, tylko z lodami. Nie powiem, było to bardzo niemiłym gestem... Ale jakie piękne uczucie było spojrzeć na biało-brązowo-czerwoną twarz pani, która przez chwilę stała oniemiona tym, co się stało, a my uciekliśmy, )) Kto był bardziej piekielny według was?

Wystarczyłoby zwykłe przepraszam, bo to w sumie trochę moja wina, mogła nie wiedzieć, ale jej synek, ja i mój kolega... Straciłem 35 zł na części, wyczyszczenie i smarowanie od nowa całej kostki, mogłem coś fajnego sobie za to kupić, ale nie żałuję, wspominam jej oburzenie i złość jako miłą anegdotkę.

Karma to dzi*ka i dopadnie każdego.

tak bardzo gangsta, do tego ta inteligencja, to wyrafinowanie...

Z tym kolegą byliśmy bardzo piekielną gównażerią, więc obudził się w nas demon.

Raczej niewychowaną hołotą...


http://tinyurl.com/mnggggp
Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe * ** ***
   * chyba, że ci się to opłaca
   ** chyba, że ci to ujdzie na sucho
   *** chyba, że się należało sku&wielowi


Jestem oazą spokoju. Pier*olonym, ku*wa, zaje*iście wyluzowanym kwiatem lotosu na przejrzystej tafli tego je*anego jeziora... Prawdę mówiąc jestem tak wyluzowany, jak wagon pełen pier*olonych, tybetańskich medytujących mnichów...

Offline

 

#455 2015-09-14 23:20:25

 Mahmurluk

Kac-morderca

Punktów :   11 
Quo Vadis: W stronę zachodzącego słońca

Re: Najgłupsze historie

>bądź ofiarą
>zemsć się
KARMA ZADZIAŁAŁA


Chcesz 10GB darmowego miejsca w chmurze? klik tutaj (Jottacloud)
https://i.chzbgr.com/maxW500/8004294656/h78676C5D/

Offline

 

#456 2015-10-01 16:13:17

Fahren

#chałupodestrukcja

Punktów :   16 

Re: Najgłupsze historie

http://piekielni.pl/68831#comment_810577

Historia mało piekielna bardziej zabawna, od kilku lat z mężem mamy uciążliwy problem z naszym dorastającym synem, nasze sypialnie dzieli dosyć cięka ściana. Nasz syn notorycznie masturbuje się w nocy i to dosyć głośno, kiedyś nawet udało mu się nas obudzć. Po lekturze przeglądarki stacjonarnego komputera wiem, że czyta Piekielnych bo ani ja ani mój mąż nie słyszeliśmy wcześniej o tej stronie. 

Podejrzewam, że czytasz tą historię i właśnie do Ciebie dociera że jesteś jej bohaterem a więc apeluje Marcinku rób to ciszej, rodzice chcą się wyspać do pracy aby niczego ci nie brakowało.

Ostatnio edytowany przez Fahren (2015-10-01 16:14:10)


http://catsdancewithjxnblk.com/images/jiggle.gif

Offline

 

#457 2015-10-01 17:18:20

 mongol13

Kuro no Kenshi

Punktów :   16 
Zawód: już inżynier IT

Re: Najgłupsze historie

ciĘka

CiĘka to co najwyżej jest ta historia. Jeśli w ogóle prawdziwa, bo z pewnością nie zabawna. Swoją drogą serdecznie gratuluję mamuśce roku- zamiast pogadać, to ta robi se swojego syna netowe pośmiewisko. A potem będzie "więcej szacunku!"


http://tinyurl.com/mnggggp
Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe * ** ***
   * chyba, że ci się to opłaca
   ** chyba, że ci to ujdzie na sucho
   *** chyba, że się należało sku&wielowi


Jestem oazą spokoju. Pier*olonym, ku*wa, zaje*iście wyluzowanym kwiatem lotosu na przejrzystej tafli tego je*anego jeziora... Prawdę mówiąc jestem tak wyluzowany, jak wagon pełen pier*olonych, tybetańskich medytujących mnichów...

Offline

 

#458 2015-10-01 23:52:38

 kambodia

Grzesznik

Punktów :   

Re: Najgłupsze historie

http://piekielni.pl/68838#comments

Ostatnio dużo było historii na temat prześladowań w szkole. Dla mnie jest to temat znany aż za dobrze.Uwaga, będzie bardzo długo.
Mieszkałam wtedy w małym i pięknym miasteczku, niestety pięknym tylko z wyglądu, bo ludzie w nim byli obrzydliwi w środku.. Wywodzę się z rodziny skrajnie patologicznej, brak ciepłej wody, brak prądu, grzyby na podłodze w wielkości piłki do nogi, podłoga dziurawa, w "domu" był alkohol, przemoc i seks na porządku dziennym. To nie były dobre warunki dla dziecka, które szło do szkoły ale mama jako tako dbała o mnie dopóki sama nie wpadła w chorobę alkoholową. Moja rodzina nigdy nie była poważana, bądź lubiana, ot byliśmy kolejną patologiczną rodziną w mieście i należało nas unikać. Okej, więc tyle tytułem wstępu, czas przejść do meritum.
Zaczynając szkołę byłam pełna pozytywnych myśli, nigdy nie byłam zamkniętym w sobie dzieckiem, raczej spokojnym, unikałam kłótni, wolałam pracować sama niż w grupie, sama nauczyłam się czytać w wieku 5 lat i to zajmowało większą część mojego czasu.
Klasa przyjęła mnie jako tako, byłam ale nikt mnie nie widział, nie słyszał, czyli taka szara myszka z nosem w książkach. Na początku dręczenie zaczynało się bardzo niewinnie, ktoś odrzucił od wspólnej zabawy, po szkole nie miałam z kim wracać, na przerwach z nikim nie rozmawiałam. Nadeszła zima i zaczęły się "napady" na mnie po szkole, po prostu grupka chłopaków z klasy szła za mną i na "raz, dwa, trzy" wszyscy się na mnie rzucali, zdejmowali mi kurtkę, nacierali drobne ciało śniegiem, kopali, szarpali za włosy i wywracali. Tak było codziennie przez 3 miesiące. Wracałam do domu cała zapłakana ale matka wtedy zaczynała pić i potrafiła skwitować wszystko jednym zdaniem "jak się dajesz to masz za swoje". Zostałam z tym problemem sama i któregoś dnia po szkole tak bardzo bałam się wrócić do domu, że usiadłam na śniegu i płakałam bardzo głośno, płakałam z żalu, bezsilności, strachu.. Ma mijających mnie wiele osób zatrzymała się tylko jedna kobieta, odprowadziła mnie do domu, wysłuchała wszystkiego i.. Na drugi dzień poszła do szkoły załatwić sprawę. Nigdy więcej jej nie spotkałam ale dzięki obcej osobie udało mi się wyrwać z rąk oprawców. Ale nie na długo. To była klasa I, nadchodzi klasa IV.
Lekcje techniki, znudzona nauczycielka patrzyła przez okno, klasa szalała, ktoś biegał dookoła ławek, ktoś rzucał papierkami a ja wtedy miałam swoją jedyną przyjaciółkę, która była dla mnie całym światem, bo jako jedyna z klasy ze mną rozmawiała. Może dlatego, że sama była odrzucona? Pewnie tak ale dbałyśmy o siebie nawzajem. Pamiętacie chłopaków z I klasy? Siedzieli przed nami w ławce i zaczynali ją obrażać. Teraz żałuję tego NAJBARDZIEJ na świecie ale obroniłam ją i znowu się zaczęło ale ze zdwojoną siłą.. Już nikt nie atakował mnie po szkole, byłam obiektem drwin cały czas, na każdej przerwie, na wszystkich lekcjach oraz w drodze powrotnej do domu. Nie chcę pisać o szczegółach, bo są dla mnie niezwykle bolesne i byłoby tego za dużo ale w przybliżeniu lubili: kraść mi podręczniki, a potem rzucać nimi po klasie, szarpać za ubrania, kopać po nogach, wciskać palce w brzuch, podejść i bez okazji uderzyć z całej siły w głowę na oczach wielkiej damy od techniki i rechotać jak to fajnie jest mi dowalić. Rzecz jasna, cała klasa to wiedziała, każdy nauczyciel to wiedział.. Nie chciałam się skarżyć, w domu i tak nikt mnie nie słuchał więc wychodziłam z założenia, że w szkole będzie to samo, no i nie myliłam się. Każdy odwracał wzrok. To klasa IV, nadchodzi najgorsza klasa - V.
Byłam wyczerpana psychicznie po klasie IV, w wakacje nie wychodziłam z domu, bo dręczyciele lubili stać koło mojego domu i czekać aż z niego wyjdę, żeby mnie zwyzywać bądź poszarpać. Matka całkowicie popadła w alkoholizm po odejściu ojca - poszedł siedzieć za znęcanie się nam nami. Byłam sama i dobrze o tym wiedziałam. Zaczął się nowy rok szkolny i.. Nowe techniki, gorsze techniki dręczenia mnie. Najgorzej było u wielkiej damy na lekcjach techniki, ona potrafiła wyjść z klasy po 15 minutach lekcji i już nie wracać, dając tym samym (dobrze o tym wiedziała) wolną rękę do dręczenia mnie. Chociaż i ona sama lubiła mnie poniżyć, pamiętam jak się śmiała że, tu cyt. "jak taka coś jak ty może mieć czwórkę z polskiego, hehe". Któregoś dnia na jej lekcji byłam wyjątkowo mocno dręczona, ktoś złapał za moją głowę i rzucił nią o ławkę, a z nosa polała się krew. Wiedzieli, że przesadzili, dlatego żeby ukryć(?), w sumie sama nie wiem dlaczego, wysypali mi zawartość KOSZA na głowę i następnie wsadzili mi go na głowę. Moja przyjaciółka miała tego dość i zdjęła go. Wszyscy ucichli, patrzyli na mnie, a ja pustymi oczami spojrzałam przez okno i dostrzegłam jak mój wychowawca stoi i patrzy na całą sytuację. Do końca lekcji miałam spokój, poszłam do ubikacji wytrzeć krew i od razu pobiegłam do wychowawcy po pomoc. Biegłam z płaczem przez korytarz pełen dzieci, brudna, poniżona z resztkami po syfie w koszu na włosach i błagałam go o pomoc. A co powiedział? "Nie widziałem, nie było mnie tam, przestań kłamać, bo sama ich dręczysz!"
Dokładnie drodzy czytelnicy, w szkole byłam uważaną za osobę, która dręczyła te biedne dzieci! Tak, ja sama dręczyłam 25 osób w klasie. Na koniec dodał, że dopóki nie zmienię swojego zachowania w stosunku do nich to nikt mi nie pomoże.
Uciekłam z reszty lekcji i tak oto w wieku lat 11 zostałam wrakiem człowieka. Tego samego dnia dostałam wielkie lanie od matki za jedynki z matmy. Nikt nie pomyślał, że gorzej się uczę ze stresu, po prostu łatwiej było mi dać 11 razy (dała tyle ile miałam lat) smyczą z łańcucha po całym ciele. Następnie zadzwoniła do mojej starszej siostry (wyprowadziła się z domu w wieku 17 lat) i powiedziała z satysfakcją w głosie, że została wezwana do szkoły, bo uciekłam z lekcji i przy okazji dowiedziała się, że dręczę całą klasę ( wszyscy opowiadali jej jaka to ja jestem zła, czyli moja klasa + nauczyciele) i musiała mnie ukarać. Na szczęście siostra myślała trzeźwo i powiedziała, że na drugi dzień przyjedzie żeby ze mną porozmawiać. Nie poszłam do tego dnia do szkoły, bo po prostu się bałam, a matka i tak nawet nie zauważyła, że jestem w domu, bo dla niej byłam niewidzialnym dzieckiem. Siostra przyjechała, powiedziałam jej całą prawdę i tego samego dnia wraz ze swoim chłopakiem poszła pod szkołę i wpier*oliła tym gnojom za niszczenie mojego życia, a następnie poszła na policje złożyć zawiadomienie o dręczeniu i wytoczyła sprawę do sądu.
Mało z tego okresu pamiętam, bo byłam już tak zniszczona przez to wszystko, że nie jadłam, nie mogłam spać, nawet płakać nie mogłam, bo nie miałam już czym... Pamiętam tylko, że po tej całej akcji jak wróciłam do szkoły to dzieciaki w ramach odwetu tak mnie pobiły, że straciłam przytomność i obudziłam się u dyrektora. Dyrektorka żeby mnie obudzić KLEPNĘŁA mnie w policzek i powiedziała, że jeżeli jeszcze raz ktoś z mojej rodziny zrobi krzywdę tym dzieciom to będzie ze mną krucho. Tak, kochani. Tak właśnie załatwia się sprawy w tej przeklętej szkole!
Od tego dnia zaczęłam się moczyć w nocy i codziennie dostawałam przez to od matki, a siostra przestała dzwonić i zajęła się swoim życiem. Nie chcę już pisać co było dalej, bo to zbyt trudne ale w mojej małej głowie uknuł się plan aby skończyć z tym wszystkim i postanowiłam się zabić. Pewnego wieczoru napisałam list pożegnalny i próbowałam się powiesić... Lina pękła, a ja płakałam z bezsilności, wzięłam żyletkę i próbowałam podciąć sobie żyły, niestety nie potrafiłam i dostałam tylko wysokiej gorączki, a do dzisiaj nadgarstki przypominają mi tamten incydent. Tej nocy przez gorączkę majaczyłam w nocy, a pijaną matkę obudził mój płacz, a raczej skowyt. Ledwo to pamiętam ale wiem, że usiadła na łóżku, a ja mówiłam, że bardzo mi jej brakuje i mam dość tej szkoły i życia. Na drugi dzień dostałam lanie za próbę samobójczą i powiedziała, że wszystko ma wrócić do normy.
Nie będę już pisać o VI klasie i o gimnazjum. Nie będę już pisać o kolejnych próbach samobójczych i okaleczonym ciele.
Teraz mam 21 lat, leczę się u psychologa, mam depresje, nerwicę i fobie społeczną. Uciekłam z domu w wieku 16 lat i zaczęłam żyć takim życiem jakie zawsze chciałam mieć, a z matką po dziś dzień nie utrzymuje kontaktu. Wiem tylko od siostry (jako jedyna ze mną rozmawia), że nadal chleje i mieszka w jakimś baraku. Mimo wszystkich trudności kończę liceum zaoczne i mieszkam z chłopakiem. A i zapomniałam napisać o sprawie w sądzie. Przegrałam ją.

Chcę Wam coś teraz powiedzieć. Wiem, że moja historia wydaje się tak nieprawdopodobna jak życie na Marsie ale jednak wszystko to co przeżyłam jest prawdą. A nawet założyłam specjalnie nowe konto, bo udzielam się na tej stronie od dawna i nie chciałabym aby mnie rozpoznano. Chcę Wam pokazać, że to jest dopiero piekielne... Wszystkie najpiękniejsze lata zostały mi brutalnie odebrane, bo po prostu byłam biednym dzieckiem z patologicznej rodziny. Ta nieczułość społeczeństwa, w którym się obracałam jest nie do pomyślenia przez osoby trzecie ale tylko tak naprawdę ja wiem, jak wiele człowiek może wytrzymać i umieć się podnieść.

Jeżeli jesteście rodzicami i zauważycie, że Wasze dziecko wracając ze szkoły jest dziwnie zamyślone, przybite to nie bójcie się pytać! Okażcie wsparcie, bo kto to zrobi jak nie własna rodzina. Pozdrawiam.

EDIT- dodana treść dla potomnych //-m13

Kolejna tragiczna historia życia. Cynicznie określam jako wprawkę pisarską. Nie zgadza ni się opisana historia i zbyt dobrze napisany tekst. Poprawność formy, użyte sformułowania, budowa zdań, słownictwo i razem to wszystko u osoby która została odrzucona przez system w 5 klasie podstawówki. Gdyby historia była przedstawiona jako opis życia np podopiecznej - dał bym wiarę. Historia zaiste piekielna.

Offline

 

#459 2015-10-06 19:05:01

 mongol13

Kuro no Kenshi

Punktów :   16 
Zawód: już inżynier IT

Re: Najgłupsze historie

Historia ~palma22 http://piekielni.pl/68636 czyli (kolejny) festiwal wylewania żali na piekielnych, bo koleżanka nie zaprosiła na ślub.

Miałam przyjaciółkę. Od gówniarza zawsze razem, wyciągnęłam ja z brania narkotyków, razem w szkole, na podwórku, potem w jednej pracy i po pracy.

Wyprowadziłam się na drugi koniec Polski, kontakt nadal był, odwiedziny w miarę możliwości. W podobnym terminie rodziłyśmy dzieci, kontakt zachowany. Potem wiadomość, że wychodzi za mąż-świetnie, gratuluje, nawet przez internet doradzałam sukienkę i dekorację.

Do ślubu zostały jakieś 3 mce, przyjeżdżam w rodzinne strony, oczywiście stęsknione musimy natychmiast się spotkać, poznać ze sobą nasze dzieciaki, wypić kawę, pójść na spacer. Cały czas rozmowa toczyła się wokół ślubu. Po drodze spotykamy wspólnych znajomych (po prostu znajomych, którzy kiedyś aż 4 mce pracowali razem z nami), których to ona pyta o potwierdzenie przyjścia (czy będą z dziećmi, bo musi podać liczbę dzieci właścicielce domu weselnego).

Wtedy zaczęłam się czuć dziwnie, bo zrozumiałam, że zaproszenia musiała już wysłać, ale myślę sobie ok - może wręczy mi osobiście, w końcu jutro wyjeżdżam, ale nic takiego nie miało miejsca... Pożegnałam się z nią w szoku. Wróciłam do domu, sprawdziłam skrzynkę - nic. I tak codziennie. W końcu na kilka tygodni przed weselem zdałam sobie sprawę, że po prostu nie jestem zaproszona.

Mąż w szoku, rodzina też i ja w największym, nawet teraz, choć minął rok. Raz napisała do mnie jakby nigdy nic i pytanie kiedy przyjadę, bo tęskni? A nasi synkowie to tacy do siebie podobni! Musimy się zobaczyć koniecznie!

Chciałabym, abyście mnie zrozumieli. Wyobraźcie sobie bliskich przyjaciół, spróbujcie pomyśleć, że sytuacja was dotyczy... Mam prawo czuć się podle? Bo nawet dziś jak o tym myślę, to chcę mi się płakać. Tak po prostu.

Po roku na necie wylewa żale, że jej koleżanka nie zaprosiła mimo, że to najlepsza (ponoć) psiapióła. Ale poświęcić dosłownie minutę na zagranie rok temu w otwarte karty i spytanie "to zapraszasz mnie na ślub czy nie?" to nie było łaski. Mówcie mi jeszcze, że laska nie jest pamiętliwa i ograniczona. Ale to tamta jest ta zła, a autorce się chce płakać.


http://tinyurl.com/mnggggp
Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe * ** ***
   * chyba, że ci się to opłaca
   ** chyba, że ci to ujdzie na sucho
   *** chyba, że się należało sku&wielowi


Jestem oazą spokoju. Pier*olonym, ku*wa, zaje*iście wyluzowanym kwiatem lotosu na przejrzystej tafli tego je*anego jeziora... Prawdę mówiąc jestem tak wyluzowany, jak wagon pełen pier*olonych, tybetańskich medytujących mnichów...

Offline

 

#460 2015-10-14 20:18:12

 krolJulian

Lemur leniwiec

Punktów :   

Re: Najgłupsze historie

Że co? www.piekielni.pl/69055

studenckie historie przypomniały mi jedną niezbyt miłą sytuację tuż po zakończeniu Cudownie Absurdalnego Uniwersytetu.
Otóż po obronie inżynierki stwierdziłam, że nie chcę zażyć wątpliwej przyjemności robienia magisterki, jednak zapisałam się na drugi stopień, by móc nadal mieszkać w akademiku. Znalazłam dobrze płatną pracę i zostałam w świętym mieście.
Dodam, że każdy przy rekrutacji wybierał sobie specjalizację,ale już dostanie się na tą wymarzoną było uwarunkowane średnią ocen z całej inżynierskiej kariery delikwenta. Tydzień po rozpoczęciu semestru dostaję telefon z nieznanego numeru. Jestem w pracy, ale odbieram, może coś ważnego.
- Niunia, to ja, Iksińska, hehe, słyszałam że nie studiujesz już?
- No, nie...
- Ale dostałaś się na specjalizację X, gratuluję... ja się niestety nie dostałam. Chyba nie będziesz chodzić na zajęcia? To może ja wskoczę na Twoje miejsce?
-Czemu nie...
-No, dzięki, tylko wiesz... to trzeba iść do dziekanatu zgłosić, że się zamieniamy miejscami i papierek podpisać. Przyjechałabyś?
-NO ok, ale dopiero w środę mogę, bo wtedy mam wolne.
-Kurcze, DOPIERO??? Nie dałoby rady jakoś wcześniej? to tylko 15 minut!
- NO ok, jutro mam popołudniówkę, to rano mogę skoczyć.
I tak z dobrego serca tłukłam się całe miasto ponad godzinę w korkach moją ukochaną 501 po to, by pod dziekanatem usłyszeć taki tekst:
-Ale wiesz, jak wiedziałaś, że nie będziesz chodzić to po co się zapisałaś na X, przecież komuś blokujesz miejsce. Ci co dla papierka tak jak ty poszli to wzięli tam Z,czy T, bo nikt tam nie chciał. A teraz widzisz, takie korowody...
NIc, żadnego dziękuję, postawię ci piwo, fajnie że przyjechałaś... wylała żale, obróciła się na pięcie i tyle ją widziałam. Mam nadzieję, że skończyła cudowne studia X.

Ostatnio edytowany przez krolJulian (2015-10-14 20:21:10)


Jestem kobitką... nie do końca, to ja, król Julian. Gadać, kto odczuwał do mnie pociąg.

Offline

 

#461 2016-03-04 09:33:11

Fahren

#chałupodestrukcja

Punktów :   16 

Re: Najgłupsze historie

Zapachniało malinami... A raczej jedzie nimi jak z fabryki soku malinowego.

Wstrząsająca opowieść o siostrze lesbijce, bracie, który jest siostra lesbijka i lego za tysiaka. Znaczy historia http://piekielni.pl/71586#comment_858999

"Wszystkich czytających uprzedzam, w tej historii poruszę tematy związane z erotyką, seksualnością, religią i kościołem. Wszystkich chcących mnie nawracać – darujcie sobie.

Będzie długo.

Mam 27 lat, jestem specjalistką w wąskiej dziedzinie z zakresu informatyki. Wczoraj odebrałam klucze do mojego własnego mieszkania. Obecnie czeka mnie 30 lat spłacania, ale nie boje się, bo najgorsze już za mną.
Cała historia zaczyna się jakieś 10 lat temu. Mieszkałam w małej wsi przylegającej do tylko trochę większego miasta. Moja rodzina składała się z mamy – księgowej, ojca rolnika/kościelnego, dwa lata młodszego brata, stadka kur, dwóch krów i kota.
Odkąd sięgam pamięcią razem z bratem nie wykazywaliśmy jakiegokolwiek zainteresowania rolą za to oboje świetnie radziliśmy sobie z komputerami. Mama nie widziała w tym nic złego a ojciec rozumiał że zawód rolnika w naszym rejonie wymiera. Ja uczęszczałam do technikum które w idei miało być informatyczne. Brat był w liceum i radził sobie nawet nieźle. Nie sprawialiśmy żadnych wychowawczych problemów, można powiedzieć rodzina idealna.
Wszystko zmieniło się z dniem kiedy zauważyłam że z kosza na pranie znikają i następnego dnia pojawiają się moje bądź co bądź brudne majtki. Z racji że tematyka seksualności nie jest mi obca, a sama siebie określam jako osobę wyzwoloną dobrze wiedziałam o co chodzi – brat podbierał je aby używać ich w trakcie jego samotnych chwil. Tak naprawdę nie miałam z tym problemu, każdego kręci co innego, sama miałam pewne „odchyły” więc fetysz brata na pachnące majtki nie wydał mi się zły.
Z ciekawości zaczęłam badać stan mojej bielizny w koszu każdego dnia, odkryłam że oprócz majtek znikają i pojawiają się też rajstopy (a te, przynajmniej nie w czasie okresu, noszę bez majtek – ot taki zwyczaj, lobię, dalej to robię). Taki stan rzeczy utrzymywał się miesiącami.
Momentem kiedy zdałam sobie sprawę że coś jest nie tak był dzień w który w szkole miały odbyć się dni otwarte. Postanowiłam ubrać moją ulubioną spódniczkę, otwieram szafę, szukam – nie ma. Dziwne. Ubrałam inną. Dwa dni później sprawdzam szafę ponownie, spódniczka wisi jak gdyby nigdy nic. Ponownie zaczęłam kontrolować stan kosza na bieliznę oraz dodatkowo szafy. Z obserwacji wynikało że zarówno majtki/rajstopy oraz spódniczki/sukienki znikają na 2-3 dni i pojawiają się w niej z powrotem. Ale to nie koniec – wracają w większości przypadków wyprane.
O ile dalej mogła bym udawać że nic nie wiem to już wiedziałam co się święci. Rozmowa z bratem była nieunikniona.
Znalezienie odpowiedniego momentu trwało długo, nie pamiętam już ile.
Był przerażony, płakał, obiecał poprawę – długo zajęło mi przekonanie go że nie gniewam się i nie mam z tym problemu. Chciałam tylko wiedzieć dlaczego to robi. Z jego opowieści wynikało że majtki podbierał mi już od lat, rajstopki nie krócej. Ale o ile początkowo używał ich tylko w celu zaspokojenia swojego węchowego fetyszu, to później zaczął je ubierać, co przerodziło się w konieczność podbierania mi innych części garderoby.
Rozmowa trwała bardzo długo, otworzył się na mnie, nie był pewny czy robi to dlatego że go to podnieca czy dlatego że czuje się dziewczyną. Obiecałam że mu pomogę i nie wydam go rodzicom. Na sam koniec rozmowy poinformowałam go że wcale nie musi prać moich rzeczy jeśli je odwiesza, dopiero w momencie jak wypowiedziałam te słowa zdałam sobie sprawę co nastąpi dalej. Odpowiedział: „Muszę, bo czasami je pobrudzę”.
To spowodowało że postanowiłam odstąpić mu trochę moich ubrań.
Nastąpił krótki czas spokoju. Oczywiście zauważyłam że znikają mi zarówno maszynki do nóg jak i kremy do depilacji – no ale to było do przewidzenia.
Przełom nastąpił niedługo po moich 18 urodzinach – brat przyszedł do mnie i poinformował mnie że już wie o co chodzi. Czuł się dziewczyną. Co gorsze, planował powiedzieć rodzicom. Błagałam żeby nic nie mówił, wiedziałam jakie piekło czeka naszą rodzinę jeśli im się przyzna. Nie posłuchał.
Ojciec zlał go jak jeszcze nigdy. Mnie też się dostało, za „współudział”.
Od tego momentu częstym gościem stał się ksiądz. Ksiądz miał za zadanie nawrócić brata (a przy okazji mnie).
Pewnego dnia brat przyszedł do mnie smutny, zdradził mi że jego pokój został przeszukany a wszystkie damskie ubrania wyrzucone. Nie wiedziałam co zrobić. Nie sądziłam że rodzice są do tego wszystkiego zdolni. W ramach pociechy oddałam mu kolejną porcję ubrań, wtedy też pierwszy raz dane mi było zobaczyć brata przebranego. To był moment w którym przestałam myśleć „on czuje się dziewczyną”. On był dziewczyną uwiezioną w męskim ciele. Zrobiło mi się strasznie smutno – miałam siostrę której nikt nie akceptuje.
Starałam się pomóc jak mogłam, czesałam, pomagałam z doborem ubrań, wspierałam.
Kolejny kamień milowy nastąpił niespodziewanie, wróciłam do domu ze szkoły, brat siedział w kuchni, płakał. Chciałam podejść do niego ale matka kazała mi iść do pokoju.
To co zastałam w MOIM pokoju było…. Straszne.
Siadłam na środku i zaczęłam płakać.
Z pokoju znikł mój komputer, z szaf wszystkie spódniczki i sukienki, z szafek wszystkie majtki poza „okresowymi”. Szuflada z rajstopami i pończochami była pusta… ale nie to było najgorsze, na dnie tej szafy chowałam moje zabawki. Zabawki na które pracowałam dorabiając jako freelancer. Zabawki które kosztowały ponad 1000 złotych.
Z ubrań zostały mi tylko spodnie, rybaczki i skarpety.
Kiedy się pozbierałam spytałam rodziców o co chodzi. Odpowiedź zwaliła mnie z nóg - „Ksiądz XXX powiedział że tak musimy zrobić”
Nie wiem gdzie byłam przez następny tydzień, chyba spałam na podłodze u koleżanki. Do domu nie chciałam wrócić.
Odnalazł mnie mój brat, powiedział że już nigdy tego nie zrobi, nie po tym co się stało. Długo wyciągałam z niego o co chodzi.
Dzień po przeszukaniu pokojów w szkole pojawił się proboszcz naszej parafii. Niby pod pretekstem wizytacji. Zaczepił mojego brata na osobności i jak twierdzi mój brat – zaprosił go do siebie po lekcjach gdyż ma dla niego trochę ubrań.
Tego było za wiele. Wybłagałam kolegę aby sprzedał mi swojego laptopa. Przestałam chodzić do szkoły. Poświeciłam się w 100% pracy freelancera.
W ciągu 2 miesięcy zarobiłam dość pieniędzy aby zniknąć.
Żałuję że to zrobiłam, żałuję że zostawiłam mojego brata z rodzicami.
Wiem że mnie szukali, wiem że szukała mnie policja.
Bywały dni że jadłam jedną bułkę. Bywały dni że nie jadłam nic.
Wynajem pokoju w Warszawie był drogi. Dopiero z czasem udało mi się odłożyć. Przez dwa lata wegetowałam pomiędzy jednym zleceniem a drugim. Nie miałam czasu na nic, na związki, na siebie. Schudłam 15 kilo. Można było się na mnie uczyć układu kostnego.
Pocztą pantoflową dotarło do mnie ze mój brat skończył 18 lat (straciłam rachubę czasu). Postanowiłam do niego zadzwonić.
Nie potrafię opisać okropieństw których doświadczył przez te dwa lata. Błagał mnie abym wzięła go do siebie.
Zmieniłam mieszkanie, odebrałam go z dworca… i od tego czasu mieszkaliśmy razem. On pracował jako grafik. Ja znalazłam pracę w zawodzie (którego tak naprawdę nie miałam).
Obecnie, brat mieszka w Niemczech wraz z swoją partnerką. Zbierają pieniądze na jego operacje. Nie zamierza pozbywać się swojego męskiego sprzętu, ale całą resztę chce poprawić.
Nie byliśmy na pogrzebie ojca. Wiemy że matka wyrzekła się nas. Wiemy że zarówno ksiądz jak i proboszcz zostali przeniesieni do innych parafii.
Jestem wdzięczna mojemu pracodawcy że dał mi szanse. Jestem wdzięczna mojej partnerce że wspomagała mnie w dążeniu do celu.
Piszę tu na tym portalu dlatego że nie znam innego miejsca w którym mogła bym się podzielić moją historią.
Przepraszam za chaotyczność, przepraszam za błędy. "


http://catsdancewithjxnblk.com/images/jiggle.gif

Offline

 

#462 2016-12-04 02:56:59

WhiteRose

Zmutowany Kfiotek- bard

Re: Najgłupsze historie

http://piekielni.pl/76170#comments

Wkurza mnie jak osoba nieznajoma pisze do mnie na fb. Ostatnio dostałam taką wiadomość.

Nieznajoma Proszę przestań
JA O co ci chodzi
Nieznajoma Przestań....
Ja Ale o co ci chodzi?
Nieznajoma Ehhh
Czemu?
Ja Czepiasz się nie wiadomo czego nie znam cie
Nieznajoma Oglądasz TG, prawda?
Ja Tak no i co z tego nie ja jedna oglądam i o to się czepiasz.
Nieznajoma Jesteś za młoda...
Ja Mam 23 i nie będzie mi ktoś obcy mówiła co mam oglądać.
Nieznajoma Co 23?
Ja Tak mam 23 lata
Nieznajoma Nie wyglądasz
Ja Wiem ze wyglądam na 16 ale tak naprawdę mam 23
Po tej odpowiedzi aż spadłam z krzesła
Nieznajoma Wyglądasz na max. 10...
Ja ty widziałaś kiedyś 10 latkę czepiasz się o nic nie mam zamiaru z tobą rozmawiać lecz się kobieto


Ta dziewczyna chyba potrzebowała okularów żeby nie odróżnić dorosłej kobiety od 10 latki. I kto tu jest piekielny?


Co ja czytam

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB 1.2.23
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.tede.pun.pl woda demineralizowana krewetki najlepsze wydawnictwo z mangami objawy napiecia miesni przy nerwicy ocet jako nawoz do akwarium